#MałeWycieczki / Wieliszew i Konstancin

#MałeWycieczki / Wieliszew i Konstancin

„Co chwila gdzieś jeździcie!” tak często komentują dalsi i bliżsi znajomi. Prawda! Ja nie mogę usiedzieć w miejscu, spać do południa też nie. G. już przyzwyczaił się do tego, że cały czas planuję wyjazdy. Weekend na kanapie zdarza się u nas bardzo rzadko. Tak rzadko, że nie pamiętam kiedy ostatnio 😉 Przed ślubem była bieda, bo tyle do zrobienia i czas nam się tak skurczył, że jeździliśmy owszem, ale a to za koszulą, a to za kiecką.

Ślub był, podróż poślubna niestety już też. Urlop się skończył, lato trwa. Trzeba korzystać z pogody, dłuższych dni, łapać wszystkie przedłużone weekendy. Blisko Warszawy są miejsca dzikie i piękne, trzeba tylko je znaleźć. Ja pomysłów szukam na mapie (kocham mapy! jednym z moich pierwszych prezentów dla G. był atlas samochodowy Polski do auta, wyobrażacie sobie – nie miał!). Mam dwie ulubione: Okolice Warszawy i Puszczę Kampinoską (seria Comfort Map, wydana przez ExpressMap). Szukam miejsc, w których jeszcze nie byłam, im dalej od cywilizacji tym lepiej.  W przypadku wycieczek rowerowych zaczynających się trochę dalej niż pod domem patrzę na ew. dojazd i tak planuję trasę, żeby można było łatwo dojechać SKM albo Kolejami Mazowieckimi. Poniżej dwie propozycje z ostatniego weekendu.

Rowerem w Wieliszewie, ok. 30 km

Wycieczka na pół dnia, chyba, że zalegniemy na łące albo na plaży nad Narwią 🙂 Do Janówka (zaraz za Legionowem) dotarliśmy Kolejami Mazowieckimi. Ruszyliśmy na północ, tak, aby dotrzeć do zielonego szlaku rowerowego (Trasa Obwodowa). Szlak biegnie wałem narwiańskim, są kawałki, kiedy jedzie się samym wałem, można też jechać obok, częściowo po płytach, częściej po polnej drodze. Na pierwszym, bardziej łąkowym odcinku nie spotkaliśmy niemal nikogo, dopiero po ok. 10 km po prawej stronie zaczyna się pasmo domków letniskowych i działek . Tam, co jakiś czas, mijaliśmy rowerzystów i spacerowiczów.  Szlak poprowadził nas do zapory w Dębem, którą minęliśmy i dzięki podpowiedzi sympatycznej starszej pary dotarliśmy na plażę w Wieliszewie. Plaża jest dużo bardziej kameralna niż w Nieporęcie, z częścią piaszczystą i dużą łączką. Jest ratownik, mały plac zabaw, kilka punktów z piwem, kiełbaską itd., ale przynajmniej za naszej bytności bez hordy pijanych dresiarzy. Do wody nie wchodziliśmy, ale jest wypożyczalnia SUP więc pewnie tam wrócimy. Z plaży bardzo przyjemną asfaltową i małą uczęszczaną trasą wzdłuż linii kolejowej dojechaliśmy do Legionowa. Stamtąd Kolejami Mazowieckimi wróciliśmy do Warszawy.

Rowerem do Konstancina, nad Wisłę i przez Siekierki do Warszawy, ok. 50 km

Wycieczka raczej całodzienna, zwłaszcza, jeśli tak jak ja będziecie chcieli zatrzymywać się w każdej napotkanej lodziarni 😉 Z rowerami pod pachą dojechaliśmy metrem do Kabat, stamtąd pognaliśmy do Konstancina. Warto pokręcić się trochę po Parku Zdrojowym i samym mieście, pooglądać piękne wille i zajrzeć do nieco old-schoolowej cukierni Buchmana na Piłsudskiego. Z Konstancina, odrobinkę błądząc, pojechaliśmy żółtym szlakiem pieszym na południe, wpadliśmy na chwilę do Chojnowskiego Park Krajobrazowego (bez ludzi i ładnie!) i przecinając trasę na Górę Kalwarię ruszyliśmy w stronę Gassów. Jako, że w poprzednim wcieleniu ewidentnie byłam chłopem ta część trasy podobała mi się najbardziej, prowadzi wśród pól „pól malowanych zbożem rozmaitem, wyzłacanych pszenicą, posrebrzanych żytem…”. Niewielkie stadko tubylców ewidentnie zażywało jakiś kąpieli w pobliżu trasy. Zajrzeliśmy więc i odkryliśmy jezioro Goździe. Popatrzyliśmy, zrobiliśmy zdjęcie i pojechaliśmy dalej. Jeśli ktoś z Was się kąpał – dajcie znać, ciekawi jesteśmy! Z Gassów odpływa prom do Karczewa, wozi ludzi, rowery i samochody po taniości (człowiek 3 złote, rower 2 złote). My jednak pojechaliśmy już w stronę Warszawy mijając pod drodze urocze (i dużo bardziej zatłoczone niż kiedyś) plaże Ciszycy, rzekę Jeziorkę i Kępę Zawadowską. Droga prowadzi cały czas asfaltem, dobre miejsce na treningi kolarskie, bo samochodów mało. Z Siekierek przeskoczyliśmy na Czerniakowską i dalej do domu.

To pierwszy wpis inaugurujący cykl #MałeWycieczki. Szykujcie się na więcej!

(z)

No Images found.

Please follow and like us:

One Reply to “#MałeWycieczki / Wieliszew i Konstancin”

  1. […] się skończyły, urlopu brak, pogoda coraz gorsza, więc wycieczki rowerowe opisane TUTAJ nie sprawiają już takiej frajdy. Ryanair strach dziś latać, bo nie wiadomo czy poleci. Czas […]

Komentarze są zamknięte.